Bożester*

niedziela, 23 grudnia 2012


Zakładam bloga, myślę, że to mi pomoże przetrwać wyjazd, pisze do mnie Siewier dnia wczorajszego, na co odpisuję, że ja też zakładam, bo to fajne, kij, że modne. I w tym momencie olśnienie, zakładamy razem. Dostałam jakże wymowną odpowiedź TAK. No i poszło. Miało być od wyjazdu, ewentualnie od stycznia, bo przygotowania itp. Miało być, ale wyszło jak zawsze, czyli genialna faza podjarania, jakieś opisy, jakieś słowniki, jakiś szablon, w folderze blogi podfolder prirodno Bugarska!** i... co dalej? No bo skoro już jest, to może jakoś coś napisać, ale co? Jeszcze nie Erasmus, jeszcze nie będzie opowieści o różnych dziwnych rzeczach, które się zrobi, bo nie oszukujmy się, zrobi się, w taki razie co? Siewier mówi, że Koleda, bo tematycznie, zaraz Wigilia, Boże Narodzenie, niech się ludzie dowiedzą, co się tam robi. Zgodziłam się, poszłam spać, dziś włączyłam komputer i stwierdziłam, że nie, jednak nie, bo nie byłam w Bułgarii na Boże Narodzenie, nie wiem, co i jak. Więc wspominki może, z mojego pierwszego pobytu. Plik z nimi zachowany, pojawi się w nieokreślonym kiedyś, bo jednak stwierdziłam, że Koleda. Co z tego, że nie byłam, to i owo o zwyczajach wiem.
Przede wszystkim zaznaczam, że z pewnością nie wszystkie zwyczaje są obchodzone, tak samo jak i w Polszy, jest ich mnóstwo, część zachowanych, o części się wie, ale nie obchodzi, jeszcze inne są znane, ale kultywowane gdzieś daleko albo należą już do folkloru. Obstawiam, że i tak jest w Bułgarii, jeśli się mylę, a ktoś się zna, to krzyczcie. Skąd informacje? Studia, wszyscy wiemy. Ach no i co ja miałam... Kto mnie zna, ten wie, a kto nie zna, ten się dowie, że jestem niczym Ted z Jak poznałem waszą matkę. Wszystko szczegółowo i z dygresjami aż do usrania. Całkiem nudny ze mnie człowiek, ale żeby nie było aż tak tragicznie, to PIOSENKA (bez obaw, to kolęda, jest fantastyczna).
Zanim dojdę do ciekawostek (aha, zaczyna się), fakty najważniejsze: Bułgaria należy do kręgu prawosławnego, ale Koleda (Roždestvo Hristovo, Božič, jak zwał tak zwał, chodzi o Boże Narodzenie) jest obchodzona, no, powiedzmy międzynarodowo, tak jak my. 24 grudnia mamy tzw. Bydni večer (albo Suha koleda), odpowiednik naszej Wigilii, 25 grudnia jest Koleda. Fakt drugi związany z prawosławiem: post. Wzruszy Polak ramionami, co z tego, też mamy post. A nie, nie, nie ma tak łatwo, post jest dużo bardziej surowy niż u nas, bo na jego czas wykluczamy wszystkie produkty pochodzenia zwierzęcego, z tego co pamiętam ryby można jeść w sobotę (Wielki Post jest tutaj wyzwaniem), jak bardzo jest to przestrzegane, trudno powiedzieć. Z faktów podstawowych tyle, Bydni večer też jest postny, jak i u nas, także co się znajdzie na świątecznym stole? Potraw siedem (dni tygodnia), dziewięć (jak ciąża) lub dwanaście (rok) i na pewno będzie to okrągły chleb, pitka, z krzyżem przez środek, w którym jest schowany pieniążek. Najstarsza osoba w rodzinie łamie chleb między domowników, przy czym największa część jest ofiarą dla Bogurodzicy (kładziemy pod ikoną). Kto znajdzie w swoim kawałku pieniążek, ten szczęśliwym będzie, chyba że złamie na nim ząb. Będą też orzechy, ošav, czyli suszone owoce, może być gotowane zboże, fasola, sarmi z ryżem (powiedzmy, że coś w stylu gołąbków, tylko w liściach winorośli), czosnek czy miód. Przed jedzeniem stół i cały dom jest okadzany, a w czasie posiłku się nie wstaje. Może tylko gospodarz, a i tak ma chodzić pochylony – żeby tak samo się uginały kłosy zboża. Stół nie jest sprzątany, żeby duchy zmarłych krewnych i przodków też się mogły posilić (jak się kojarzy z dodatkowym talerzem u nas, to słusznie).
Oczywiście, skoro weszłam już w tematy folkloru, nie sposób nie powiedzieć o wróżbach, bo wiadomo, że są. Na przykład łamiemy sobie orzechy (Na lektoracie oglądaliśmy inscenizację. Kobiety zgniatające orzechy w rękach sprawiły, że zwątpiłam w moją siłę fizyczną, a raczej jej brak), a jeśli spomiędzy skorupek wyciągniesz człowieku niezgnieciony i niepołamany orzech, szczęście z tobą! Możesz też, jeśliś jeszcze wolny, wsadzić pierwszy okruch pitki pod poduszkę, a przyśni ci się przyszły mąż/żona, a ślub będzie w przyszłym roku. Postanowiłam zrobić tak z opłatkiem, mam nadzieję, że też się nada, ale ząbku czosnku do kieszeni nie wsadzę, nawet jeśli mnie zaatakuje talasym (uznajmy, że to coś w stylu poltergeista, najczęściej talasym to ktoś zamurowany jako ofiara zakładzinowa przy budowie), z chorobą pójdę do lekarza. Stół sprzątamy rano w Boże Narodzenie i dajemy zwierzakom, żeby się w domu dobrze powodziło.
Między Bożym Narodzeniem a Jordanovden (6 stycznia. U nas Trzech Króli, tam chrzest w Jordanie) mamy tak zwane Mrysni dni, dni „nieochrzczone”, także lepiej, żebyś się wtedy nie rodził i nie umierał bo na pewno będziesz wampirem. Nie wolno też pracować za dużo, bo i tak się nie uda, ale to kiedyś, bo teraz kapitalizm nie pozwoli na takie lenistwo.
Jeśli chodzi o Nowy Rok, też są jakieś obyczaje, a jakże. Dziewczyny – czerwona bielizna na Sylwestra, to powodzenie w miłości gwarantowane. A kto pierwszy kichnie w nowym roku, ten dostanie pierwsze urodzone jagnię, pytanie skąd je wziąć. Na Bydni večer wsadzaliśmy czosnek w kieszeń, na Nowy Rok go sadzimy, żeby być zdrowym. Komu wzejdzie pierwszy, ten będzie miał najwięcej sukcesów. Pytanie tylko, czy w Polsce też to zadziała albo może trzeba być Bułgarem.
Mam nadzieję, że moje wywody nie znudziły nikogo na śmierć i ktoś dotrwał do końca. Jeśli Koledna prikazka (Bożonarodzeniowa opowieść) się podobała, TUTAJ jest duuużo bułgarskich kolęd. Wesołych Świąt wszystkim, życzymy my dwie! ;) I jako że w tym roku Koleda jest we wtorek, to zima będzie śnieżna, wiosna deszczowa, jesień sucha i owoce oraz pszenica nie będą zbyt dobre, za to masła i miodu będzie  w bród. Pływający po morzu powinni uważać.
Zdjęć nie ma, bo nie posiadam, smutek, ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz, piosenki muszą wystarczyć. 



* Bożester - cudowne słowotwórstwo ukute przez Alicję Ł. z Bożego Narodzenia i Sylwestra, a jest to przerwa świąteczna po prostu.
**Prirodno Bugarska! (srb.) - tak jak w belce, tylko inny szyk. Powiedziano, że w Serbii zakochana jestem beznadziejnie.

3 comments:

  1. Chiyo pisze...:

    Ej, jakie to ciekawe i fajne, ja chcę na Święta do Bułgarii! :D
    A tak serio, to jak dobrze, że jestem w posiadaniu czerwonej bielizny, będzie to można wcielić w życie, a jak, lepiej być przesądnym, ale się ubezpieczyć, niż nie wierzyć, a potem żałować, że a nuż mogło zadziałać. :D
    Ale z orzechami sobie odpuszczę, bo u mnie to nawet dziadka do orzechów nie ma, a ja, niestety, całą siłę mam w nogach, no a gwarancja zdeptanego orzecha to kiepska wróżba. :P
    Więcej takich rzeczy, proszę, WIĘCEEEJ! :D
    Buziaki,

  1. Szaman pisze...:

    To trzeba jakąś wieś znaleźć w takim razie ;)
    I też wychodzę z założenia, że lepiej zrobić, niż nie zrobić, pogaństwo siedzi w człowieku, koniec.
    Więcej? Radujesz me serce, Mamo ;D

  1. Chiyo pisze...:

    Ja lubię takie folkowe tradycje, przesądy i temu podobne sprawy. A na wsiach to tego musi być peeełno, a jeszcze pewnie co region, to jakoś inaczej. Kurcze, aż by się chciało tam ruszyć i zrobić dogłębne badania antropologiczne. :D
    No dokładnie, przesąd nikogo nie zabije, a kto wie, a nuż zadziała i komuś pomoże?

Prześlij komentarz

 
Bułgaria, naturalnie! © 2011 | Designed by Interline Cruises, in collaboration with Interline Discounts, Travel Tips and Movie Tickets