Takie tam z Płowdiwu...

wtorek, 30 lipca 2013 5 comments

Hue hue hue, a to się Szaman zdziwi jak pewnego pięknego dnia, w angielskiej mieścinie, wejdzie na bloga, a tu Siewier post dodała! Będzie krótko bo magisterka się sama nie napisze, więc podzielę się z Wami jedynie fotkami jakie zrobiłam kiedyś tam w zamierzchłych czasach naszego Erasmusa. Przed Państwem: Płowdiw!




























Klątwa Płowdiwu

niedziela, 7 lipca 2013 3 comments

Wracałyśmy z Tyrnowa trochę na około, bo stanęłyśmy w złym miejscu. Trasą normalną wychodzi 222 km, całkiem blisko, z Sofii stopa miałyśmy bardzo szybkiego, za wyjątkiem jednego przestoju przy rozjeździe na Ruse, tam czekałyśmy ponad 30 minut, było gorąco, bo zaczęła iść burza, ale w końcu się udało i jechałyśmy pierwszym (i jedynym!) bułgarskim TIR-em. 


No a z powrotem, jak już mówiłam, stanęłyśmy w złym miejscu na skrzyżowaniu, bo źle było oznakowane. Grunt, że na widok tabliczki SOFIA ludzie niektórzy na nas machają, więc ją chowamy, a potem zatrzymuje się facet fajowskim samochodem, jedzie do Płowdiwu i pyta nas, co my tu w ogóle robimy, przecież do Sofii w drugą stroną zupełnie. Pomyślałyśmy (na szybko, tu nie ma czasu na rozkminy :P), no i postanawiamy jechać z nim do tego Płowdiwu, powiedział, że autostradą będzie dużo lepiej dotrzeć do celu. Jeden z lepszych stopów, jazda jak z tatą-przewodnikiem, K. poczuła się na tyle bezpiecznie, że zasnęła, J. też, ja z nim od czasu do czasu rozmawiałam, opowiadał mi, co gdzie jest, bardzo dobrze znał Bułgarię, historię i zaskakiwał nawet wiadomościami bardzo regionalnymi. Jechałyśmy Przełęczą Szipka, fantastyczne miejsce, oprócz tego, że zakrętów mnóstwo, ciągle w górę i w górę, moja niskociśnieniowa głowa słabo znosi takie rzeczy, ale widoki godne wszelkich omdleń. Po drodze mijają nas Serbiska z Belgradu, bardzo mnie rozbawili, bo jak jakiś szaleniec bułgarski próbował wyprzedzać, to go nie wpuścili, a pan tata skomentował wszystkie szaleństwa rodaków: Po co nam wojny! Żeby zniszczyć Bułgarów wystarczy im dać samochody i puścić na drogę.
Ani się obejrzałyśmy, byłyśmy pod Płowdiwem, nieogarnięte wysiadłyśmy, pożegnałyśmy się, wyszłyśmy na górę, a tu się okazało, że do Płowdiwu były trzy kilometry. Wstyd i hańba, zostało to nazwane klątwą Płowdiwu i gdybym w końcu do tego miasta nie dotarła, chyba bym sobie nie darowała tych trzech kilometrów. Z autostrady błyskawicznie zabrał nas Syryjczyk jadący gdzieś na północ, rozmawiałam z nim łamanym bułgarskim, na szczęście jechał dość szybko, oddalałyśmy się od tamtego sromotnego miejsca bardzo prędko. 



Klątwa klątwą, sprawiła, że przeżyłyśmy w końcu najbardziej hollywoodzką historię życia, bo Ohryda. A zaczęło się całkiem niewinnie, jak już pisałam, ej, dlaczego nie pojechałyśmy do Macedonii? I na stwierdzenie, że chyba nie wystarczy czasu, żeby pojechać do Ochrydy, wystarczyło powiedzieć - dziewczyny, Płowdiw. I koniec dyskusji, trzeba jechać, co się skończyło jak się skończyło, ale to kiedy indziej.

A to za Płowdiw!

Street art vol. III

środa, 3 lipca 2013 7 comments

Uparcie się pilnuję, żeby znów nie zaniedbać blogaska. Kilka notek rozpoczętych, ale do żadnej jakoś nie mam serca. W sensie żeby skończyć, jakoś nudne mi się wydają. Do kolejnego wyjazdu tydzień, wciąż jestem w życiowo-naukowej rozsypce i zupełnie nie wiem, jak mam się ogarnąć. Przynajmniej świeci słońce.
W Bułgarii zachwycają mnie graffiti. Z Sofii zaprezentowałam dwie notki, teraz nadszedł czas na Tyrnowo, które jak na razie zwycięża. Bez zbędnego gadania!
Cały jeden most na Jantrze tak wyglądał...

...więc należało zapozować.

Znani z poprzedniego wpisu Asenowicze i sóweczka.

Pierwszy tyrnowski mural podbił moje serce.

Te wyłamane palce trochę mnie przerażają, ale nic.







Wszystkie "skrzynki" są fan-nta-sty-czneeee!!!




Jeśli chodzi o "skrzynki", to chyba ulubione.










A stare miasto obfituje w takie i jeszcze piękniejsze uliczki. Tylko żeby do nich dotrzeć trzeba się trochę namęczyć. A żeby mnie przekonać, ze naprawdę warto...

... wystarczy mnie skusić obecnością kotów w kolejnych uliczkach ;)

 
Bułgaria, naturalnie! © 2011 | Designed by Interline Cruises, in collaboration with Interline Discounts, Travel Tips and Movie Tickets