Innosci wszelakie

piątek, 30 sierpnia 2013

Kiedy przyjechałam po raz pierwszy na Bałkany niemal od razu zauważyłam, ze jest inaczej. Miasta... no dobra, Sofia Sofią, królestwo komuny, jak wszędzie, ale wystarczyło wyjechać przejść się po mniejszych miejscowościach - różni się to od Polski i to zdecydowanie. Od półtora miesiąca jestem w Anglii i... no cóż, po kolei.
Na pierwszy rzut oka widać, ze jesteśmy w starym kraju, w kraju, w którym nie było wojny, bo nie oszukujmy się te kilka bomb na Londyn się nie liczą. Siedzę sobie na wsi, zostałam pracownikiem biurowym, chyba jednak nie jestem tak nieogarnięta, jak myślałam, powoli tez ruszam tyłek i zaczynam podróże, o których będę opowiadać. Ale to powoli i spokojnie, najpierw okolica i tradycyjnie mapka, a nawet dwie!

Na mapie zaznaczone Ely, miasteczko pobliskie mojej wsi...

...a tutaj Barway w którym mieszkam, na górze Ely, na dole Soham, miejsca, gdzie się koncentruje życie mojej farmy czy też firmy, zależy jak na to spojrzeć.
Wprowadzenie jest, więc teraz powoli, od początku. Barway. Barway to wieś, co tu dużo ukrywać. Pięć domków na krzyż i kompleks hostelowo-kabinowy, w którym żyję i z czego jestem bardzo zadowolona. Żeby aż tak bardzo nie odbiegać od klimatów bałkańskich - mieszkam z bułgarkami, na kabinach większość jest Bułgarów, także radość wielka. Ale! Zdjęcia, niewiele ich jest ale proszę.

Oto mosteczek. Znajduje się pół mili od hostelu przy ścieżce pieszej w kierunku Ely.

Mosteczek jest super, chodzę tam pomyśleć, przemyśleć i odpocząć.

Dalej idąc wałem dochodzimy kanałem do większej rzeczki przepływającej też przez Ely. Ludzie sobie pływają łódkami, czy też wypadałoby powiedzieć mini-stateczkami, nawet się śmiałam, że trzeba spróbować złapać stopa na rzece, po czym sobie przypomniałam, że Anglia to nie Bałkany i chyba byłoby to niemożliwe.

Słabo widać, ale tam z tyłu katedra w Ely widoczna z mojej wsi, a pokażę ją następnym razem.
To z kolei hostel w którym mieszkałam, a w którym się znajduje biuro me.
Zdjęcia kabin nie mam, jak zrobię, to wstawię. Pięknem to nie zachwyca, ale żyje się, płacimy niecałe £34, daje radę. Tylko trzeba sobie znaleźć zajęcie, bo jak się go nie ma, to się popada w marazm, lenistwo, picie/palenie, nicnierobienie z życiem, co się kończy winieniem całego świata za wszelakie nieokreślone cosie, ale to się może zdarzyć wszędzie, więc pożegnam jeszcze optymistycznym akcentem, jako że się zbieram do pisania prac na sesję.

Ponieważ czeka mnie żywot starej-kociej-panny, wstawiam od razu Adolfa. Walizka jest moja, problem?

5 comments:

  1. Chiyo pisze...:

    Adolfeeek! <3

  1. euforia pisze...:

    Gdzie jesteś? Bo chyba nie w Polsce

  1. Szaman pisze...:

    No przeciem napisala, ze w Anglii :P

  1. Szaman pisze...:

    Piekny kooooot!

  1. destrakszyn pisze...:

    Szamanie, czy mogę prosić o kontakt? Jest sprawa, w której chciałabym się ciebie poradzić, konkretniej - sprawa studiowania slawistyki. Jeśli nie masz nic przeciwko wyhodowaniu ewentualnej konkurencji to proszę daj mi znać tutaj: destrakszyn@o2.pl ;) Nie jest to szalenie istotne, ale jestem w kropce i radzę się, kogo mogę.
    Pozdrawiam ciepło! :)

Prześlij komentarz

 
Bułgaria, naturalnie! © 2011 | Designed by Interline Cruises, in collaboration with Interline Discounts, Travel Tips and Movie Tickets