Protesty

poniedziałek, 18 listopada 2013

O protestach w Bułgarii słyszał na pewno każdy, a przynajmniej każdy powinien, bo swojego czasu mówiono o nich, pojawiały się różnorakie kwejki i inne zdjęcia dotyczące wydarzeń w kraju mojego obecnego przebywania, więc trzeba naprawdę nie być w Internecie, żeby nie wiedzieć (ciekawe było to, że w wiadomościach fakt obalenia rządu przemilczano). Jednak mało kto wie, że tak naprawdę protesty trwają nadal, niemalże bez przerwy. O co chodzi? Właściwie cały czas o to samo. Оставка (ostavka - dymisja).
Kiedy przyjechałam do Sofii w lutym, całe centrum było w protestach, blisko mojego uniwersytetu rozstawiono namioty (które stoją do dziś), w których zamieszkali co bardziej radykalni i to jest ten etap, który był najgłośniejszy, bo zakończył się tym, że cały rząd podał się do dymisji, jej, super tak, wow, uszanowanko, Bułgarzy obalili rząd, bo ten drastycznie podniósł ceny rządu zróbmy to samo. 



Problem w tym, że po ponownych wyborach... no cóż, w rządzie zasiada ta sama partia, a Bułgarzy jakoś nie umieją robić protestów, jak to stwierdziłam w tamtym semestrze jeszcze, bo dla mnie przypominało to jakiś festyn, zresztą, później zdjęcia. Bywały groźne chwile, ale na pewno nie było to, co u nas na Marszach Niepodległości w Warszawie (przykład dość radykalny, ale mocno trafny, wydaje mi się). Nie czułam się zagrożona, nie bałam się wychodzić, jak protesty w centrum, to w centrum, stację metra dalej było już spokojnie. 
Kolejna faza była w czerwcu, kiedy głównymi ulicami miasta przechodzili znów protestujący ludzie, ponieważ do rządu wszedł ktoś, o kim wszyscy doskonale wiedzieli, że jest z mafii. A jak wyglądały protesty? No cóż, protestujący szli Witoszką (klik), pozostali chodnikami, sklepy otwarte, tylko trochę głośno było. A Siewier strzelił wtedy zdjęcie, które tak naprawdę podsumowuje wszystko.

"Bez revoliucija sme zagubeni vo veki vekov!" rzekł Wasyl Lewski, co znaczy: "Bez rewolucji jesteśmy zgubieni na wieki wieków
Piknik, piknik, piknik, rząd sobie też z tego nic nie robi. Ale teraz... Teraz coś jest inaczej, jest poważniej. Przyleciałam do Bułgarii 31 października, od tygodnia nie było zajęć na uniwersytecie, zaczęły się dzisiaj. po trzech tygodniach. Studenci okupowali główny budynek uniwersytecki i właściwie można było obserwować jak z pikniku robi się naprawdę poważniej. Najpierw piwo, śpiwory, materace, fajnie, śmiesznie. Później, żeby wejść, trzeba pokazać indeks przy jednym wejściu, przy drugim wejściu, wpisać się na listę, powiedzieć po co i do kogo. A co w tym wszystkim przeraziło mnie najbardziej? Brak reakcji rządu. Wydaje mi się, że w Polsce nie do pomyślenia byłoby, żeby Uniwersytet Warszawski czy inny Jagielloński był przez trzy tygodnie okupowany, przez studentów żądających swoich praw. Rząd by najpierw nakłamał, a potem negocjował, tak obstawiam, a tutaj? Absolutnie zero jakiejkolwiek reakcji, a rektor innej uczelni UNSS (u-ne-se-se Universitet za nacionalno i svetovno stopanstvo. Stopanstwo-gospodarka, reszta zrozumiała) oznajmił całkiem niedawno: Jak się nie podoba, emigrujcie. Serio?
Protesty uliczne też stały się mocniejsze, ostrzejsze. W zimie internety polskie obiegło zdjęcie policjantów, którzy jako znak solidarności z protestującymi, rzucili tarcze na ziemię. Teraz? Teraz już nie jest tak kolorowo i zastanawiam się, to wszystko zmierza.


Matką chrzestną postu jest J., która kilka godzin po poprzednim poście napisała do mnie: Monika, a nie myślałaś, żeby te piękne zagraniczne przeżycia trochę zbruździć i napisać o tym, co się dzieje od lutego w BG? Myślałam o tym już wtedy, tym bardziej, że chwilę wcześniej kolega Bułgar z hasłem "kocham Cię, ojczyzno", wrzucił właśnie ten filmik. 

3 comments:

  1. Kaja pisze...:

    Super, że piszesz o teraźniejszych protestach. W polskich mediach prawie wcale się o nich nie mówi. I nie ma żadnej reakcji również slawistów-bułgarystów, żadnego wsparcia z ich strony. Pozdrawiam!

  1. Szaman pisze...:

    Taaaak, właśnie wiem, że jeśli już nasze media cokolwiek powiedzą, to tak wyrwane z kontekstu, że mało kto się zainteresuje, o co chodzi. Reakcji nie ma właściwie żadnych, co świetnie pokazuje ten post - pod każdym mam od kilku do kilkunastu komentarzy, tutaj absolutnie nic.

  1. Kaja pisze...:

    Gdy był ostatni wielki protest 10XI w Sofii to Gazeta.pl napisała jakiś tam artykuł, w którym połowa rzeczy była naciągana i nieprawdziwa. Potem jakiś artykuł pojawił się na Balkanistyka.org, przetłumaczony z bułgarskiej prasy. I w nim też było dużo nieprawdy. A autorka nawet po czasie, gdy było dostępnych więcej danych nie zaktualizowała go. Piszę o tej ich nieprawdzie i prawdopodobieństwu, ponieważ uczestniczyłam w tym proteście i na własnych oczach widziałam, ilu nas było i co się wydarzyło.

Prześlij komentarz

 
Bułgaria, naturalnie! © 2011 | Designed by Interline Cruises, in collaboration with Interline Discounts, Travel Tips and Movie Tickets